04
sty
08

Belkot schizofrenika po lekturze onet.eu

Odkad wyjechalem z Deszczowa z mysla by nie wracac do Polski, mam ciagle wrazenie, ze: albo ja czegos nie rozumiem, albo problemy ze zrozumieniem maja polscy dziennikarze. Moze czuja oni powazna potrzebe wybielenia sytuacji, albo ja (przez ponad 5 lat pracujac w mediach) nie potrafie tego ‘czegos’ zalapac.

2 lata temu wyjechalismy z Polski, z poczuciem, ze niczego waznego poza rodzina i garstka przyjaciol nie zostawiamy. Wynajmowany za 300 zlotych pokoj, splacany samochod osobowy marki Fiat, brak wiekszych dlugow itp. Wkurzala nas niska jakosc wszystkiego. Od ‘wartosci czlowieka’, ktora sprowadzala sie do wykonawcy polecen sluzbowych, pomiatacza, badz osoby pomiatanej, wykorzystujacego, badz osoby wykorzystywanej. Bo jak nazwac nauczyciela, ktory za 700 zlotych ma nie tracic ‘poczucia obowiazku’… Do tego jakosc ‘tesco’ na kazdym kroku. Drogie, kiepskiej jakosci towary, coraz gorsze, coraz mniej smaczne jedzenie (bo te lepsze podrozalo znacznie), coraz czesciej kradzione radio z samochodu. Nie tracic poczucia humoru w sytuacji, gdzie z 2 pensji nie stac na splate raty za mieszkanie? Dosyc!

Krotka dygresja - kryzysy emigrancyjne mamy za soba. Za kazdym razem, gdy z Deszczowa (w sensie - z zona) wyjazdzamy do Polski na dluzej niz tydzien, z kazdym dniem coraz bardziej nas cisnie, zeby wracac. Do Miasta Ktore Nie Istnieje. Bo Londyn to nie miasto, tylko jedno wielkie skupisko domow, kultur i kolorow skory. Koniec dygresji ;-).

I co? Przecietna wyplata Polaka w Londynie to podobno 1100 funtow. To jest ciekawe - prace bez kwalifikacji, z bardzo dobrym jezykiem mozna dostac po 2-3 tygoniach chodzenia, dzwonienia i wysylania maili. To praca oczywiscie dla dziewczyn. I nie jest to praca w hot-clubach. Tu praca na recepcji nie wymaga wyksztalcenia. A zarobki? Od 1100 w gore miesiecznie. Wystarczy chciec i caly czas twierdzic, ze jesli czegos sie nie umie, to ‘chce’ sie tego nauczyc, itd. Wspomniany fach nauczycielski? Nie chce zeby polscy nauczyciele leczyli sie na depresje… Tu ich praca jest bardzo ciezka (ale gdzie nie jest) ale tez i bardzo dobrze platna. Lekarze? 4000 funtow na miesiac to malo? A zarabiaja wiecej. Znajomy hydraulik liczy sobie 25 funtow za godzine. Ja tez nie moge narzekac, choc chcialbym zarabiac wiecej i wiecej. I wcale nie chodzi tu o granice obledu i wyscig szczurow.
Prawie codziennie czytam artykuly o tym, ze roznica pomiedzy GB a Polska coraz bardziej sie zaciera, ze juz sie nie oplaca emigrowac. Doprawdy? Sprowadzilbym tu siostre i szwagra, rodzicow i przyjaciol, bo sa dla nich mozliwosci, jakich nie znajda w kraju. I to nie dlatego, ze miejsce na urlop wybieramy pomiedzy Teneryfa, Sycylia i Nepalem - ich po 2 miesiacach tez byloby stac. Ale jak mowi przyslowie: czego sie Jas nie nauczyl (jezyk) i ze nie przesadza sie starych drzew (to juz inna bajka).

Nasze poczatki byly dosyc trudne, lecz jakze typowe. Zywilismy sie baaardzo tanim jedzeniem ‘znikad’. Chleb za 25 pensow, pol kilo szynki o grubosci wafelka za 2,5 funta; cos za cos. Po pierwszej wizycie w Polsce (moment podwyzek nas ominal), okazalo sie, ze w Londynie mozna zyc taniej niz w Krakowie. Tylko po co? Na normalne jedzenie nas stac (stac tutaj prawie wszystkich Polakow) - to tylko kwestia wyboru. Odlozyc mniej, lub chorowac na niestrawnosc? Ale tu tez jest granica obledu. Warto kupowac normalny chleb, wedliny, owoce, warzywa. I naprawde jest tu niewiele drozej! Chociaz Londyn jest najdrozszym miastem na swiecie. No i zona mnie przekonala, ze lubie whisky, te z gornych polek. Zgadza sie - polubilem :-) Raz na jakis czas mala szklaneczka do telewizora.

Czy ktos z dziennikarzy potrafi liczyc do trzech? Statystyki mowia, ze z tej sredniej pensji mozna odlozyc 500-600 funtow miesiecznie… Czyli za rok pracy zarabiajacej pary mozna KUPIC w Londynie mieszkanie majac 5% wlasnej pierwszej wplaty i wziac na reszte kredyt!!! W Polsce nie zarabialem malo, ale mieszkanie bylo poza granica marzen… Teraz tez nie, ale podobnie zarabia zona :-) wiec nie jest ciezko :-). Powiedzialbym - jest baaardzo dobrze.

‘Biedne’ teksty o ponizaniu - kazdy dostaje to, o co sie sam prosi. A w szczegolnosci w Londynie. Jesli ktos chce miec klopoty, szuka polskich posrednikow lub pracy w knajpach (szczegolnie arabskich). Troche wiecej oleju - doszkala sie i szuka kontaktow, pokazuje sie z najlepszej strony i awansuje, nawet na budowach. Szczegolnie na budowach. Wyksztalceni szczesciarze maja lepiej - dla nich jest malo ofert, czesto wstepnie kiepsko platnych, ale po roku mozna juz przebierac. Moja okazja - to dwie podwyzki w ciagu roku, bo firma mnie chciala zatrzymac. Teraz wiem, ze moglem negocjowac wiecej. Ale licza sie nie tylko pieniadze. Nie kazdy i w GB i w Polsce rozumie, ze pieniadze szczescia nie daja, ale jakze latwiej jest zyc, gdy sie ich ma w nadmiarze!
I na koniec - to nie prawda, ze w GB Polacy nie sa lubiani. To tez kwestia ‘innej’ tolerancji na ‘obce’. No i tu docenia sie pracowitosc! Naprawde!

Tak na koniec. Przyzwyczajony do ciaglego narzekania na wszystko, sluchajac wszedzie bajek o dobrobycie dla mas, szczegolnie dla ciezko pracujacej (znam taki przyklad o pralce i bankomacie) dumie Slaska, narzekania na politykow, ktorych sie samemu wybieralo, mam dziwne wrazenie, ze ogladam w telewizji stado baranow. 3-4 procent inflacji? Znajomi mowili, ze jedzenie podrozalo 15-20 procent, a benzyna 10%. Aaale, dali na promocji mikrofalowki z Chin 25% taniej niz rok temu.

Nie zapomnijcie zajrzec do mojego miasta >>TU<< !!!

(c) Pawel Kowalczyk 2008


0 Odpowiedzi do “Belkot schizofrenika po lekturze onet.eu”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź